Holandia i rowery

Niby tu i ówdzie mówiono, że w Holandii jeździ się rowerami… Nawet zimą!
Po dwóch dniach w kraju tulipanów już wiem, dlaczego nigdy nie będziemy „rowerową Holandią”.
Pierwszy kontakt z Holandią, dworzec w Einhoven i od razu taki widok (dodam, że jest 10. marca, temperatura -2C, wieje jak diabli i od czasu do czasu zacina śniegiem).

Eindhoven i rowery

W Amsterdamie natomiast rowery są WSZĘDZIE. Rowerzyści są WSZĘDZIE. Scieżki rowerowe są WSZĘDZIE. Szerokie, bo obu stronach jezdni i dwukierunkowe. Rowery stoją WSZĘDZIE. Nie ma znaku, barierki, płotka, stojaka, który nie byłby oblepiony rowerami.

P3116420
P3116391
Rowery w Amsterdami

Na zdjęciu poniżej jest parking dla rowerów na barce.

Parking rowerowy na barce

Ruch na drogach jest znikomy, na moje oko około połowa samochodów to autobusy, 1/4 to samochody dostawcze i tylko 1/4- osobowe.
Najbardziej dla mnie szokujące było to jak szybko Holendrzy na rowerach pomykają. Mimo skrzyżowań i zakrętów. Zobaczyłam na przykład rowerzystę, który całym pędem wjechał na przejazd dla rowerów nie rozglądając się dookoła (niby miał pierwszeństwo, ale…). A z bocznej drogi wyjeżdżał właśnie samochód. No! przemknęło mi przez myśl: rozjedzie go jak nic!
A tu guzik! Samochód się zatrzymał. W międzyczasie po ścieżce przejechało kolejnych kilkunastu cyklistów, po czym samochód pomału ruszył wbijając się w „okno” w ciągu rowerzystów.
A u nas? Nawet jak cyklista ma zielone, to i tak zdrowy rozsądek nakazuje zwolnić (najlepiej się zatrzymać), porządnie rozejrzeć się dookoła i wreszcie z oczami dookoła głowy i dłońmi na hamulcach pomalutku przejazd pokonać. Jako gratis można zostać obtrąbionym przez szanownego obywatela kierowcę, który akurat ma ochotę wykonać prawoskręt i do głowy mu nie przyjdzie, że „warunkowe czerwone”, to znaczy ustąp pierwszeństwa, także pieszym i cyklistom.

Rowery w Amsterdamie

Kolejny szok: brak czapek na głowach Holendrów. Także dzieci tylko czasem mają coś na głowie. Piździ jak diabli, zacina śniegiem, ja w czapce, kapturze i szaliku, a tu sobie tubylec pomyka na rowerków bez czapeczki, bez rękawiczek, z rozwianą połą leciutkiej kurteczki.

PS. Jako, że w poniedziałek się ochłodziło (-5C) niektórzy „cieniarze” założyli na uszy opaski, a ręce chowali w kieszeniach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s